KORRIDA Z FAŁSZEM - cz. 1 "Podłoże"
"Katastrofa smoleńska" wprost obrosła absurdalnymi mitami. Pomijam te już wymarłe, mam
nadzieję, że ostatecznie, jak np. „kłótnię na lotnisku”, „cztery lądowania”,
„generała za sterami”, „zabije mnie, jak nie wyląduję”, itp. Ale wiele jest
wciąż powtarzanych.
*** FAŁSZ#1: „Zmuszanie pilota do wylądowania w
Tbilisi” (2008r.)
*** FAKT: To historia jest tak przedstawiana, jakby
Prezydent ingerował w czynności pilotów podczas lotu. Raport MAK (p-kt 1.17.1)
wprost zarzuca Prezydentowi, że wszedł do kokpitu „w czasie lotu”. Także
na osławionym filmie National Geographic Śmierć Prezydenta, który
„rekonstruuje” i to zdarzenie, piloci trzymają ręce na wolantach, a wzrok mają
utkwiony w przyrządach. To wyraźnie sugeruje, jakoby zdarzenie miało miejsce w
powietrzu. W rzeczywistości, jak relacjonował sam pilot kpt. Grzegorz
Pietruczuk, było to na lotnisku w Symferopolu, podczas oczekiwania na przybycie
Prezydenta Juszczenki. A nasz Prezydent ustąpił jeszcze przed startem, także
dlatego, że decyzję pilota poparli jego przełożeni, z którymi łączono się
telefonicznie. I ostatecznie Prezydent polecił: „Proszę więc wykonać
planowany lot do Ganji” (do Azerbejdżanu).
Inne fałsze związane z tą historią: Kpt. G. Pietruczuk
nie został odsunięty od lotów ze śp. Prezydentem, ale „potem latał z nim
wiele razy”. Wszczęte w tej sprawie na wniosek posła PiS – K. Karskiego
postępowanie wyjaśniające umorzono, a pilot został awansowany i odznaczony.
Poparł go również śp. Gen. A. Błasik. A zdarzenie nie wstrząsnęło śp. A.
Protasiukiem (który był wtedy drugim pilotem). Jak wspomniał kpt. G. Pietruczuk:
„Arek był człowiekiem wybitnie spokojnym. Nie zauważyłem, żeby jakoś to na
niego wpłynęło.” (internetowy wywiad GW z kpt. G. Pietruczukiem –
28.04.2010r.).
*** FAŁSZ#2: „L. Kaczyński pozazdrościł Tuskowi
wizyty w dn. 7.04.2010 i dopiero po niej (?!) pospiesznie
organizował swoją”
*** FAKT: Było akurat odwrotnie. Uroczystości
10.04.2010, te z udziałem śp. Prezydenta, zaplanowano już w grudniu 2009r.,
jaką okrągłą, 70-tą rocznicę zbrodni katyńskiej. Tak samo, jak uroczystości w
1995 roku z udziałem Prezydenta L. Wałęsy, w 2000r. z Premierem J. Buzkiem i w
2005r. – z Prezydentem A. Kwaśniewskim.
A organizował je nie śp. Prezydent, lecz podległa
Premierowi D. Tuskowi Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Już 19 stycznia
2010r. ustaliła ich termin na 10 kwietnia, a 25 stycznia poinformowała o nim
Ambasadora Rosji – W. Grinina (z orzeczenia Prokuratury Warszawa-Praga z dn.
30.06.2012, str. 96-97/339). Kilka dni później Premier Putin postanowił
przykryć światowy wydźwięk, jaki musiałby wyniknąć z przypomnienia zbrodni na
polskich oficerach i ogłosił własne uroczystości, głównie poświęcone (uwaga!) rosyjskim
ofiarom czystek Stalina. A Premier D. Tusk bezwarunkowo przystał do gry Putina,
mimo że była wymierzona nawet nie przeciw naszemu Prezydentowi, a przeciw
Polsce. Sprytnym posunięciem Putina było ustalenie swego terminu na trzy dni
przed polskimi uroczystościami i to w niebędący żadną rocznicą zwykły dzień
tygodnia (środa), co na ogół nie bywa przyjęte w takich obchodach.
*** FAŁSZ#3: „L. Kaczyński chciał w Katyniu
rozpocząć kampanię prezydencką”
*** FAKT: Wybory prezydenckie w 2010 roku planowo
miały się odbyć w drugiej połowie października, a kampania miała się rozpocząć
dopiero we wrześniu.
Jeśli jednak hołd dla polskiej Historii miał mu się
przysłużyć w reelekcji, to śp. L. Kaczyński taką kampanię prowadził już od
początku prezydentury, a nawet przed objęciem tego urzędu w 2005r. Przypomnijmy
choćby jego udział, jeszcze jako Prezydenta m. Warszawy, w budowie Muzeum
Powstania Warszawskiego czy poparcie dla powstania Muzeum Historii Żydów
Polskich.
Z pewnością za to wszczęto zorganizowaną
„antykampanię” przeciwko Prezydentowi L. Kaczyńskiemu. Zachowanie się
urzędników spolegliwych wobec PO oraz skala ich zaniechań i opieszałości
wskazują wyraźnie, że gdy wobec Prezydenta realizowali działania typowo
sabotażowe, u swych przełożonych mogli liczyć na absolutną bezkarność. Można
domniemywać, że celowo zmuszano Prezydenta i jego Kancelarię do ustawicznego
monitowania i upominania się o należne działania, aby usłużne media mogły
przedstawiać Prezydenta jako „człowieka kłótliwego, wiecznie się o coś
upominającego”.
*** FAŁSZ#4: „To Kancelaria Prezydenta była
odpowiedzialna za złą organizację lotu”, „to był prezydencki samolot”,
„to była >prywatna wycieczka<”
*** FAKT: Kancelaria Prezydenta zajmuje się
planowaniem kalendarza Prezydenta, jego krajowych wizyt, gości, itp.
Przygotowanie zagranicznych wizyt Prezydenta należy do kompetencji Ministerstwa
Spraw Zagranicznych. A środki transportu podlegają Rządowi i jego służbom.
Zgodnie z Instrukcją Head z 2009r. rządził nimi Szef Kancelarii Premiera
(wtedy T. Arabski). Wydane dn. 19.12.2007r. Zarządzenie nr 139 Premiera
D. Tuska wskazywało zakres jego obowiązków: „ustalanie z wnioskodawcami
odpowiedniego rodzaju statków powietrznych, miejsc startów i lądowań, czasów
trwania przelotów, liczby pasażerów i personelu pokładowego, (…)”. I
pamiętamy, jak w 2008r. pan T. Arabski Prezydentowi samolotu do Brukseli… po
prostu odmówił!
Mimo to odpowiedzialność za skandaliczne braki w
przygotowaniu wizyty Prezydenta pewne media wciąż próbują przerzucać na Jego
otoczenie. Zajrzyjmy więc na str. 80/328 raportu Millera: „Podsekretarz
Stanu w Kancelarii Prezydenta RP (śp. M. Handzlik, zginął w Smoleńsku –
przypis mój) dn. 16.03.2010r. powiadomił MSZ, że w dniach 18-19.03.2010r.
zamierza udać się na konsultacje do Moskwy w celu omówienia szczegółów tych
uroczystości. Wyjazd nie doszedł do skutku w związku z zaplanowaną już
wizytą delegacji z Kancelarii Prezesa RM i MSZ przygotowującej w dniach
17-18.03.2010r. wizytę Prezesa RM w dniu 7.04.2010r. oraz przyjazdem grupy
przygotowawczej w kolejnym tygodniu”.
Tak eufemistycznie ujęła to komisja Millera. Więcej
światła rzuca Biała Księga A. Macierewicza, a przedstawione w niej w
rozdz. 5 skany dokumentów wykazują, że przedstawicielowi Prezydenta zablokowano
też wcześniejszy termin, 5-go marca 2010r. Zaś 10-go marca podległy MSZ i min.
R. Sikorskiemu Ambasador RP w Moskwie – J. Bahr tak „uzgadniał” w rosyjskim MSZ
wizytę Prezydenta (wg jego własnej notatki, opublikowanej w Białej Księdze
A. Macierewicza): „W kwestii wizyty w Federacji Rosyjskiej prezydenta L.
Kaczyńskiego S. Nieczajew zapytał, czy powinien rozumieć moje słowa o
przyjeździe Prezydenta Polski L. Kaczyńskiego jako oficjalne powiadomienie
strony rosyjskiej, gdyż do tej pory strona rosyjska nie otrzymała żadnej
oficjalnej wiadomości, że wizyta ta będzie miała miejsce. Odpowiedziałem, że na
tak postawione pytanie nie mogę udzielić oficjalnej odpowiedzi,
niezależnie od tego, że z tych materiałów które posiadam wynika, że 10 kwietnia
do Katynia przybędzie Prezydent RP” – koniec cytatu.
Tymczasem Kancelaria Prezydenta zgłaszała Jego udział
już od grudnia 2009r. A 27-go stycznia 2010r. potwierdziła to pisemnie, m. in.:
Sekretarzowi ROPWiM – A. Przewoźnikowi, Min. R. Sikorskiemu i oddzielnie
Podsekretarzowi Stanu w MSZ – A. Kremerowi, Ambasadzie RP w Moskwie oraz
Ambasadorowi Rosji – W. Grininowi. I jeszcze kilku podmiotom.
Mimo to przez prawie dwa miesiące MSZ R. Sikorskiego
nie notyfikowało w Federacji Rosyjskiej wizyty Prezydenta. Nie zrobiło tego
nawet po kolejnej wymianie pism w dn. 23 lutego 2010r., kiedy Podsekretarz
Stanu MSZ – A. Kremer (zginął w katastrofie smoleńskiej) oficjalnie zaprosił
Prezydenta do przewodniczenia delegacji polskiej w dniu 10.04.2010r., a jeszcze
tego samego dnia Szef Kancelarii Prezydenta – Wł. Stasiak (również zginął w
katastrofie) ponownie potwierdził udział Prezydenta oraz zadeklarował gotowość
do wszelkiej współpracy (raport Millera, str. 78/328, Postanowienie Prokuratury
Okręgowej Warszawa-Praga z dn. 30.06.2012r., str. 104,159/339).
Zamiast wyczekiwanej notyfikacji w mediach pojawiły
się „rady” Min. R. Sikorskiego pod adresem Prezydenta (wynik wyszukania fraz:
>Sikorski „odradzałem Prezydentowi”<), by ten zrezygnował z uczestnictwa
w uroczystościach w Katyniu, mimo że w dniu 10.04.2010r. ROPWiM i tak je
organizowała, niezależnie od rosyjskich. Dopiero na kolejny monit z 15 marca
2010r., sygnowany przez Podsekretarza Stanu w Kancelarii Prezydenta – M.
Handzlika, w dniu 16 marca MSZ nareszcie potwierdza dokonanie mocno już
opóźnionej notyfikacji (Postanowienie Prok. Okręgowej, str. 159/339).
Warto jeszcze raz zajrzeć do w. w. Postanowienia.
Na str. 321/339 jednoznacznie stwierdza, że pracownicy Kancelarii Prezydenta „prawidłowo
wypełnili swoje obowiązki”, zaś zamieszczony na str. 82/328 raportu Millera
wytyk co do niepełnych danych w zamówieniu na samolot „w żadnym, nawet
najmniejszym stopniu nie zakłócił procesu przygotowania i organizacji wizyty
Prezydenta”. Za to dalej punktuje działania MSZ i Ambasady RP w Moskwie,
które ocenia wręcz jako „ignorowanie najwyższych przedstawicieli Państwa
Polskiego”. Z kolei na str. 326/339 wylicza aż sześć naruszeń Instrukcji
Head, których dopuścił się Koordynator – Szef Kancelarii Premiera.
Również Prokuratura Wojskowa na konferencji prasowej w
dn. 27.03.2015r. (nie mylić w briefingiem prok. M. Maksjana w tym samym dniu)
krytycznie oceniła Szefa Kancelarii Premiera – T. Arabskiego i „rozważała”
skierowanie przeciw niemu wniosku do prokuratury cywilnej. Było to jednak o
tyle przewrotne, że wówczas chronił go „madrycki immunitet”, a już za
kilkanaście dni ściganie go z oskarżenia publicznego podlegało przedawnieniu.
Później (2016r.), w związku z wytoczonym prywatnym
oskarżeniem przeciw niemu i czworgu współoskarżonym o zaniedbania w organizacji
lotów do Smoleńska w dniach 7 i 10.04.2010r., znowu pojawiły się próby
przerzucenia tej odpowiedzialności na Kancelarię Prezydenta. Miało to miejsce
na dwóch frontach; na sali sądowej oraz w Internecie, gdzie nasiliła się
aktywność dyżurnych hejterów. Przy okazji próbowali obciążyć nawet A. Dudę,
który w Kancelarii Prezydenta sprawami wizyt w ogóle się nie zajmował.
Więc znowu przypomnijmy wspomniane już Postanowienie
Prokuratury Okręgowej, ponad wszelką wątpliwość stwierdzające prawidłowość
działań Kancelarii Prezydenta. A jeszcze wcześniej jej obowiązki, a ściślej
mówiąc – brak jakichkolwiek dodatkowych, potwierdziła komisja Millera, na str.
160/328 raportu: „Poza złożeniem zapotrzebowania (do Koordynatora, czyli
Szefa Kancelarii Premiera – przyp. mój) Instrukcja Head (z 2009r. –
przyp. mój) nie nakłada na urzędy uprawnione do takiego transportu żadnych
dodatkowych obowiązków związanych z realizacją przelotów”.
Mimo to, jak się dowiadujemy z relacji z procesu,
współoskarżona urzędniczka z b. Kancelarii Premiera D. Tuska próbuje się
zasłaniać tezą, jakoby zamówienie na samolot z Kancelarii Prezydenta nie było
formalnym dokumentem, ponieważ nie określało liczby pasażerów i przewidywanego
ładunku. Ale choć identyczny brak zawierało również zamówienie na lot Premiera
D. Tuska w dn. 7.04.2010r. (Zał. nr 2: Organizacja lotów i szkolenia
lotniczego, str. 11/73), to wtedy nie był on przeszkodą w realizacji. Za to
zamówienie Kancelarii Prezydenta jednoznacznie wskazywało rodzaj samolotu.
Można więc oskarżoną zapytać, czy w razie braku w dokumencie powinna raczej
wystąpić do wnioskodawcy o jego uzupełnienie, czy też mogła go zostawić bez
dalszego biegu?
A już całkiem absurdalnie usiłują dezinformować
internetowi trolle, że Kancelaria Prezydenta organizowała ten lot samodzielnie,
wbrew obowiązującej Instrukcji Head. Mianowicie z pisma Kancelarii z dn.
5 marca 2010r., które zresztą było jedynie odpowiedzią i spełnieniem prośby
ówczesnego Marszałka Sejmu (zob. Cz. 2 - "Przygotowania"),
wyłuskują jedno jedyne zdanie: „… na uroczystości w dniu 10 kwietnia 2010r.
w Katyniu Kancelaria Prezydenta RP organizuje przelot samolotu
specjalnego”.
Absurd wysnuwanego stąd wniosku, że Kancelaria
Prezydenta „sama organizowała ten lot”, a nawet „zabroniła komukolwiek się
wtrącać”, jest oczywisty i wynika z toku realizacji jej zamówienia, jaki
dokumentują raport Millera oraz w. w. Postanowienie Prokuratury. A może
nawet nadinterpretowane tu wyrażenie „organizuje przelot samolotu” nie
było przypadkowe, bo znowelizowane w latach 2012 i 2013 instrukcje Head, właśnie
zamawiającego lot nazywają „Organizującym”, zaś podmiot za niego odpowiedzialny
– „Realizatorem”. Może więc taka terminologia była już wcześniej popularna?
>Alur< – sierpień 2017r.
Komentarze
Prześlij komentarz