KORRIDA Z FAŁSZEM - cz. 8 "Hejterzy"
Katastrofa smoleńska wprost obrosła absurdalnymi mitami. Pomijam te już wymarłe, mam nadzieję, że ostatecznie, jak np. „kłótnię na lotnisku”, „cztery lądowania”, „generała za sterami”, „zabije mnie, jak nie wyląduję”, itp. Ale wiele jest wciąż powtarzanych.
*** FAŁSZ#45: „Biała Księga A. Macierewicza
to zbiór fałszerstw, pomówień i paranoi”
*** FAKT: Biała Księga A. Macierewicza – to
przede wszystkim zbiór skanów i odpisów oryginalnych dokumentów i oficjalnej
korespondencji, dokumentujących organizację uroczystości z 7 i 10.04.2010r.
Niezależnie od przedstawionych tam również wniosków – na podstawie tych
dokumentów każdy może sobie wyciągnąć własne opinie.
*** FAŁSZ#46: „A. Macierewicz feralnego dnia uciekł
ze Smoleńska (a przedtem spokojnie zjadł obiad), zamiast udać się na miejsce
katastrofy i je zabezpieczyć”
*** FAKT: Tego dnia (10.04) miejsca katastrofy nie
zabezpieczyli nawet oficjalnie tam wysłani polscy prokuratorzy. Publicznie to
przyznał prok. płk Zb. Rzepa, w filmie Anatomia upadku: „Nie, nie
obszedłem całego terytorium. W tym momencie nie było takiej możliwości. (…)
Poruszanie się po terenie miejsca katastrofy wymagało zgody Rosjan”.
Po tym wyznaniu prok. Zb. Rzepa stracił funkcję rzecznika
Prokuratury Wojskowej.
Co zaś tego dnia działo się w Katyniu i Smoleńsku, gdy
członkowie delegacji udającej się pociągiem dowiedzieli się o katastrofie,
opisuje np. portal TVN24 22 kwietnia 2010r., zanim jeszcze zrodził się pomysł,
by zrobić z tego antypisowy greps (wynik wyszukiwania frazy "musimy być
jak najszybciej w Polsce"). Z tej relacji wynika, że członkowie delegacji
cały czas byli wożeni i pilnowani przez Rosjan, do hotelu Rossija ich zawieźli
i obiadem ich częstowali Rosjanie, a A. Macierewicz, po rozmowach telefonicznych
m. in. z J. Kaczyńskim, chodził i powtarzał: „... musimy być jak
najszybciej w Polsce, bo nie wiadomo, czy do takiej samej Polski jeszcze
wracamy”.
Bo już wówczas Marszałek B. Komorowski pospiesznie
przejmował Pałac Prezydencki i to z naruszaniem wymogu oficjalnego
potwierdzenia śmierci Prezydenta przez Sąd Najwyższy.
Źródła:
chodził i powtarzał (http://www.tvn24.pl"".
*** FAŁSZ#47: „W Zespole Parlamentarnym A.
Macierewicza nie ma żadnego pilota ani specjalisty lotniczego”
*** FAKT: Oprócz występujących w Zespole, jak np. dr
W. Berczyński, wieloletni konstruktor z Działu Wojskowo-Kosmicznego Boeinga,
prof. dr W. Binienda, specjalista z zakresu inżynierii materiałowej i fizyki
ciała stałego i ich zastosowań w lotnictwie, red. naczelny kwartalnika
lotniczego, dr inż. Bogdan Gajewski, specjalista od badania wypadków lotniczych
i starszy inżynier w kanadyjskiej agencji rządowej National Aircraft
Certification – byli też inni, krajowi, podważający raporty MAK i Millera. Niestety,
ich występy były dość nieudane. I tak:
* śp. Remigiusz Muś – technik pokładowy Jaka-40.
Twierdził, że Rosjanie zezwolili tupolewowi zejść do 50m. Na jego niekorzyść
przemawia fakt, że powiesił się równie perfidnie jak A. Lepper, bo w weekend po
południu, kiedy nasze służby dochodzeniowo-śledcze miały wychodne do
poniedziałku.
* śp. Dariusz Szpineta – zawodowy pilot i instruktor
pilotażu, ekspert i prezes spółki lotniczej. Parokrotnie w niezależnych mediach
kwestionował oficjalne ustalenia w sprawie Smoleńska. Znaleziono go
powieszonego w łazience ośrodka wczasowego w Indiach.
* śp. Eugeniusz Wróbel – wykładowca Politechniki
Śląskiej, specjalista od komputerowych systemów sterowania samolotami. Też
krytykował wersje oficjalne. Brutalnie zamordowany przez swego syna, który
podobno nagle oszalał.
* śp. Krzysztof Zalewski – dziennikarz specjalizujący
się w wojskowości i lotnictwie. Także w mediach podważał raporty MAK i Millera.
Też wielokrotnie dźgnięty nożem i brutalnie zamordowany, tym razem przez
zdesperowanego wspólnika.
Jeśli występy innych miały być równie niefortunne – to
zrozumiałe, że woleli siedzieć cicho. Ponadto, jak potem ujawnili byli już
piloci 36SPLT, Min. T. Siemoniak kupował ich milczenie za obietnicę zachowania
ich Pułku. Niespełnioną obietnicę.
*** FAŁSZ#48: „W powołanej w 2016r. >Podkomisji
Smoleńskiej< nie ma żadnego specjalisty od badania katastrof, ani
specjalisty lotniczego”
*** FAKT: Do 21-osobowego składu Podkomisji weszli
fachowcy nie tylko ogólnie reprezentujący branżę lotniczą, ale także
specjalizujący się w badaniu katastrof i współpracujący z międzynarodowymi
instytucjami, w tym z ICAO. Np.:
* Dr inż. Wacław Berczyński – konstruktor, emerytowany
inżynier firmy Boeing i NASA, a także doradca Organizacji Międzynarodowego
Lotnictwa Cywilnego (ICAO) i Departamentu Obrony USA.
* Dr inż. Bogdan Gajewski – członek
Międzynarodowego Towarzystwa Badania Wypadków Lotniczych (ang. ISASI) i
pracownik kanadyjskiej agencji National Aircraft Certification.
* Janusz Bujnowski – specjalista od silników
lotniczych, absolwent Wydziału Mechanicznego Energetyki i Lotnictwa
Politechniki Warszawskiej. Wydawał w Kanadzie pismo „Lotnictwo Teraz i Dziś”.
* Kmdr ppor. rez. Wiesław Chrzanowski – nawigator
lotniczy, wykładał w Wyższej Szkole Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie.
* Kmdr ppor. rez. Kazimierz Grono – nawigator
lotniczy.
* Prof. Zdzisław Gosiewski – profesor nauk
technicznych, specjalista automatyk. Pracuje w Instytucie Lotnictwa w Warszawie
i w Wyższej Szkole Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie.
* Kpt. Janusz Więckowski – emerytowany pilot PLL Lot.
Latał m.in. na Tu-154M i boeingach.
Ponadto w Podkomisji są fachowcy z innych branż,
przydatni do wyjaśnienia wszelkich aspektów katastrofy. Np. specjaliści z zakresu
wytrzymałości materiałów, których komisja Millera w ogóle nie miała. W
charakterze konsultantów z Podkomisją współpracuje też kilku wybitnych
specjalistów z innych krajów - to a propos zarzutu o braku komisji
międzynarodowej. Np. znany i ceniony patomorfolog z USA - prof. M. Biden.
Kolejnym brutalnym fałszem jest przypisywanie im
wysokich zarobków, ponad 20 tysięcy złotych miesięcznie. Jak łatwo wyszukać w
Internecie – mają wyznaczone stawki godzinowe i miesięczny limit 80 godzin.
Najwyższy zarobek (przewodniczącego) to 8 tys. zł miesięcznie, zarobki innych
wynoszą 6-7 tys. zł, a pięcioro członków zarabia 2-3.5 tys. zł. Jeden z
ekspertów pracuje społecznie, czyli bez wynagrodzenia.
*** FAŁSZ#49: „Badanie przypadków manipulowania
przyczynami katastrofy smoleńskiej w celu osiągnięcia korzyści politycznej”
przez powołany w dn.26.10.2016r. przez Platformę Obywatelską Zespół
Parlamentarny „ds. katastrofy smoleńskiej”
*** FAKT: W dn. 26.10.2016r. TV Trwam w Informacjach
Dnia o godz. 20:00 zacytowała zapowiedź Przewodniczącego Zespołu – Posła M.
Kierwińskiego z inauguracyjnej konferencji prasowej: (wyjaśnimy) „… jak
przygotowywana była wizyta ze strony Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego,
dlaczego samolot z Warszawy wyleciał później, niż było to planowane, jaka była
prawdziwa prognoza pogody przed wylotem do Smoleńska”.
Czyżby Poseł M. Kierwiński kwestionował ustalenia
raportu Millera, które przytoczyłem w cz. 2 "Przygotowania" i
w cz. 3 "Lot"? Które brzmią w skrócie; Kancelaria Prezydenta
dołożyła wszelkich starań, mimo że poza złożeniem zamówienia nie miała żadnych
takich obowiązków, opóźnienie wylotu (27 minut) było trzykrotnie krótsze, niż
czas od kiedy na lotnisku w Smoleńsku zaległa mgła, zaś prognoza, jaką przed
wylotem przekazano pilotom, tej mgły nie przewidywała.
Wysłałem w tej sprawie aż trzema drogami list do
Przewodniczącego M. Kierwińskiego, z prośbą o wyjaśnienie powodów, dla których
zanegował ustalenia komisji Millera. Chociaż korespondencje do jego biura
poselskiego oraz do klubu parlamentarnego PO wpłynęły już 2-go listopada 2016r.
– dotąd (sierpień 2017) żadnej odpowiedzi nie otrzymałem. Próba interwencji u
Przewodniczącego PO - G. Schetyny także przeszła bez echa.
*** FAŁSZ#50: „Rosja nie miała motywu do zamachu,
bo L. Kaczyński nie miał szans na reelekcję”
*** FAKT: Pomijając, że w roku 2005 też miał niższe
notowania niż konkurent, a jednak wygrał – to teza o braku motywu może
przekonywać tylko nierozumiejących świat polityki. Nawet uznając zamach za
nieudowodniony (za to trudno lekceważyć przesłanki wskazujące na eksplozje) –
nie sposób przeoczyć polityczne korzyści, jakie Rosja na tej katastrofie
zyskała. A są to m. in. przetestowanie (braku) chęci NATO do udzielenia Polsce
pomocy, a w konsekwencji osłabienie jej politycznej pozycji. I pogrożenie przywódcom
krajów, co do których Rosja zgłasza „swoje interesy”.
Przy tym Putinowi jest obojętne, kto rządzi w Polsce.
Jego wrogiem jest każda Polska, bo obecnie każdej opcji wypada deklarować
niezależność od Rosji. Boleśnie się o tym przekonał Premier D. Tusk, już kilka
miesięcy po rzekomym „ociepleniu”. Tak więc śp. L. Kaczyński wcale nie musiałby
być celem zamachu, a tylko jego ofiarą.
Tym niemniej Putin miał też dosyć motywów przeciw
samemu Prezydentowi L. Kaczyńskiemu. Gdyż ten sprzeciwiał się długofalowej
umowie gazowej Polski z Rosją oraz zorganizował zbiorowy „sprzeciw Prezydentów”
przeciwko agresji na Gruzję. A także trafnie przestrzegał przywódców
zachodnich, że aneksyjne zapędy Putina na Gruzji się nie skończą.
Wyraźnym potwierdzeniem tej zadry jest wplecenie
„wątku gruzińskiego” do raportu MAK. A także nadal kierowana przeciwko śp.
Prezydentowi L. Kaczyńskiemu hejterska propaganda.
*** FAŁSZ#51: „Rewelacje” Putina na
konferencji prasowej w dn. 23.12.2016r.
*** FAKT: Nawet po latach Prezydent Putin dał
nieoczekiwany dowód, że śp. Prezydent L. Kaczyński wciąż siedzi mu za skórą. Na
swojej dorocznej konferencji prasowej ogłosił, że „>osobiście czytał<
zapisy rozmów pilotów Tu-154M i >człowieka z ochrony<, który wszedł do
kabiny i domagał się, żeby wylądować, nie bacząc na zastrzeżenia załogi”. I
dodał: „Człowiek, który wszedł do kabiny, zapomniałem jego nazwiska, tam ono
jest, żądał, by lądować. Pilot odpowiedział: Nie mogę. Nie można lądować. Człowiek
z otoczenia prezydenta, ten, który wszedł do kabiny - powiedział: Nie mogę zameldować
tego szefowi. Rób, co chcesz, ale ląduj”.
Mimo że te twierdzenia brzmią bulwersująco – Putin być
może nieświadomie myli rzeczywiste okoliczności i je nadinterpretuje. Bo „tam
jest nazwisko” Dyr. M. Kazany, które wprawdzie nie pada w rozmowie, ale
zidentyfikowano je, jak dotąd, bez kontrowersji. Lecz Putin zupełnie pomylił
funkcję Dyr. M. Kazany, który nie był „człowiekiem z ochrony”, ani nawet nie
należał do otoczenia Prezydenta, ale pełnił swe zadania z ramienia MSZ i Min.
R. Sikorskiego. Zaś „domaganie się, żeby wylądować” może być nadinterpretacją
jego wypowiedzi: „będziemy próbować do skutku”. Która była pierwszą
spontaniczną reakcją Dyr. M. Kazany, lecz której nie podtrzymał. Przeciwnie,
natychmiast zajął się realizacją zadania, jakie kpt. A. Protasiuk mu wyznaczył.
Ale kolejna rzekoma reakcja Dyr. M. Kazany: „Nie mogę zameldować tego
szefowi. Rób, co chcesz, ale ląduj” – to już wyłączny wytwór wyobraźni
Putina. Wyobraźni, która wyrwała mu się z cugli.
Jest bowiem wątpliwe by Putin chciał twierdzić, że
istnieje nagranie innych tak bezpośrednich i skierowanych do załogi wypowiedzi,
niż Dyr. M. Kazany. To byłoby jednoznacznym przyznaniem się do fałszerstwa
MAK-u przez umyślne ukrycie części materiału dowodowego, z czego Putin musiałby
sobie zdawać sprawę (choć i tak ma się z czego tłumaczyć). Ale istotne, że
Putin zdecydował się zaatakować już nieżyjącego śp. Prezydenta L. Kaczyńskiego.
To wskazuje na jego ślepe nastawienie, by śp. Prezydentowi nadal szkodzić.
*** FAŁSZ#52: „Podejrzewanie spisków to chorobliwy
obłęd!”
*** FAKT: Ten zarzut jest słuszny o tyle, o ile cała
historia świata, od Biblii przez faraonów egipskich, przez niemal cały poczet
rzymskich cesarzy, przez skrytobójstwa na Kirowie, Dymitrowie, Togliattim,
przez zbrodnię katyńską, przez nawoływanie Stalina do Warszawian w lipcu 1944:
„chwyćcie za broń!”, a gdy chwycili – wydanie ich na pastwę Niemcom,
przez zwabienie w zasadzkę Wallenberga i „szesnastu”, przez zamachy na Jana
Pawła II, Litwinienkę, Politkowską, przez aneksje w Gruzji i na Ukrainie, lub
choćby przez rodzime afery: „węglową”, „paliwową”, „starachowicką”, „hazardową”,
„taśmową”, „podsłuchową”, przez „seryjne samobójstwa” – o ile wszystkie te historie
dowodzą, że możni tego świata zawsze mają szlachetne cele i czyste ręce, a
wszelkie niecne zamiary są im obce.
o O o
Podane wyżej przykłady nie są dowodem na
zamach. Ale pełne, profesjonalne śledztwo nie może takiego wątku z góry
wykluczać.
Obecnie też mamy powód do „niespiskowego” oglądu
świata. Wielu biorących aktywny udział w protestach „w obronie demokracji”
(przy tym w pełni jej używających), zapewne nie zadaje sobie pytania, przy
jakim wsparciu finansowym ich protesty są organizowane i kto te spore środki
wykłada. A wystarczy zauważyć, że w roku 2016 rząd pozyskał dodatkowo 11 mld
złotych z poprawy ściągalności podatków i z ograniczenia wyłudzeń nienależnych
zwrotów WAT-u, oraz ponad 2 mld złotych z podatku bankowego. To ponad 13
miliardów złotych, które nie trafiły do skórzanych portfeli, ale do tandetnych,
domowych portmonetek. Przy tym rząd nadal jest zdeterminowany aby szarej
strefie, którą nawet komisja europejska szacuje w Polsce na ok. 40 miliardów złotych
rocznie, wyrywać kolejne takie kwoty. I to jest prawdziwy powód „zagrożenia demokracji”.
Kiedyś jakiś przekaz telewizyjny ukazał roznamiętnioną
czytelniczkę Gazety Wyborczej, z emfazą zapewniającą Red. Naczelnego GW - A.
Michnika: "My w Pana gazecie czytamy każde słowo!".
A jeżeli Drogi, choć może przypadkowy Czytelniku, po
przebrnięciu przez któreś z moich opracowań doszedłeś do wniosku, że
cokolwiek czytasz warto jeszcze przefiltrować przez strukturę neuronową własnego
mózgu - to mój cel został osiągnięty. Nawet jeśli się ze mną nie
zgodziłeś.
>Alur< – sierpień 2017r.
Komentarze
Prześlij komentarz